pustynnycien, Badania z protokołem symulowanego wystąpienia publicznego generalnie już pokazały konkretną rzecz, że CBD w dawce 300 mg istotnie redukuje lęk pod względem placebo, natomiast przy 150 mg i 600 mg różnicy praktycznie nie było. W literaturze często to się nazywa "inverted U-shaped dose-response curve" i dotyczy CBD dość konsekwentnie w różnych badaniach, zresztą to powtórzono też w kilku wersjach protokołu i za każdym razem wychodzi bardzo podobny kształt.
Mechanizm nie jest banalny i wskazuje na to, że CBD nie wiąże się bezpośrednio z CB1/CB2 tak jak THC. Zamiast tego hamuje enzym FAAH, który normalnie rozkłada anandamid, czyli endogenny neuroprzekaźnik z układu kannabinoidowego. Więcej anandamidu krążącego w systemie to spokojniejsza odpowiedź na stres, ale problem w tym, że ten mechanizm nie skaluje się liniowo, bo CBD w wyższych dawkach zaczyna wchodzić w interakcje z innymi receptorami przez co moduluje ekspresję genów CB1 i CB2 w sposób zależny od regionu mózgu, i ogólnie zaczyna robić za dużo naraz" zamiast delikatnie podbijać jeden konkretny układ.
Stąd dla większości ludzi sensownym podejściem byłoby zacząć nisko i stopniowo i szukać swojego okna zamiast od razu sięgać po maksymalne dawki. Indywidualne różnice są tu spore, bo zależy sporo od metabolizmu, sposobu przyjmowania i stanu bazowego endokannabinoidowego. Ktoś z chronicznie podwyższonym kortyzolem i wyeksploatowanym układem może potrzebować innej dawki niż ktoś kto bierze CBD profilaktycznie.