Mieszkaniec powiatu drawskiego jechał akurat przez jedną z miejscowości, gdy zauważył na prywatnej posesji samochód, z którego części pasowały jak ulał do jego własnego auta. Zamiast zapisać adres i zapytać właściciela, postanowił po prostu wejść na teren posesji i wykręcić to, czego potrzebował. Nie zdążył jednak niczego zabrać, bo złapano go na gorącym uczynku.
Za usiłowanie kradzieży z włamaniem usłyszał zarzut z artykułu 279 Kodeksu karnego. Gdyby na tym się skończyło, byłaby to zwyczajna, drobna sprawa. Nie skończyło się.
Okazało się, że na miejsce przestępstwa mężczyzna przyjechał samochodem marki VW, mimo że obowiązywały go akurat dwa osobne sądowe zakazy prowadzenia jakichkolwiek pojazdów mechanicznych. Nie jeden zakaz. Dwa. Za to dostał kolejny zarzut, tym razem z artykułu 244 Kodeksu karnego.
Podczas kontroli funkcjonariusze znaleźli przy nim substancje psychotropowe, za których posiadanie odpowie zgodnie z przepisami. Do tego doszło 16 sztuk amunicji, konkretnie naboje gazowe i hukowe, trzymane bez wymaganego pozwolenia, co dorzuciło kolejny zarzut z artykułu 263 Kodeksu karnego. Test na obecność narkotyków wyszedł pozytywny, więc mężczyźnie pobrano też krew, żeby sprawdzić, czy prowadził pojazd pod wpływem substancji działających podobnie jak alkohol.
Ostatecznie z wizyty po część samochodową zrobiły się cztery osobne zarzuty: usiłowanie kradzieży z włamaniem, złamanie zakazu prowadzenia pojazdów, nielegalne posiadanie amunicji i posiadanie narkotyków. Prokurator zastosował wobec 31-latka dozór policyjny. Część, po którą przyjechał, i tak zostawił na miejscu.
Źródło:
KPP w Świdwinie


